własny szablonTnE ChWiLe ŁaPiE kAżDa NoTkA

hmm Ty naprawdę nic nie robisz a wystarczy otworzyć książkę od chemii np. z Nowej Ery znaleźć w spisie tlenek siarki (IV) i zobaczyć, że pisze
Doświadczenie: Badanie właściwości wybielających tlenku siarki (IV) SO2

Pod spodem malujesz piękną kolbę z liściem zielonym w środku i dajesz strzałkę że kolba jest wypełniona SO2

Obserwacje: Wrzucony liść lub kwiat do kolby zawierającej SO2 traci zabarwienie i staje się biały.

Wniosek: Tlenek siarki (IV) SO2 ma właściwości wybielające.
I koniec! Takie trudne??? Można by było jeszcze być na tyle twórczym i napisać, że SO2 jest więc bardzo szkodliwy dlaorganizmów żywych i dla śrdowiska przyrodniczego (powoduje kwaśne deszcze) . Ucz się tak dalej a napewno będziesz chemię umiała -, a wbrew pozorom to ona się w życiu przydaje!! A powiedz, że nie to, już nigdy Ci nie rozwiążę zadań!! Ucz się Chemii - leniu patentowany!! Bo inaczej nie mogę tego nazwać. Kończy się rok szkolny a ja się założe że nigy podręcznika od chemii nie otworzyłaś!! Nie cierpię nieuctwa!!! Wstyd a przecież chemia to taki logiczny przedmiot - nie ma bezmyślnego kucia jak. np. w biologii - chemię trzeba zrozumieć a nie uczyć się jej na pamięć!!



Witaj

Zanim zaczniesz się zastanawiać czy dobrze robisz. Zastanów się czego oczekujesz od szkoły dopiero potem czy ta jest dla ciebie właściwa. Osobiście skończyłam niedawno czwórkę, byłam w klasie bio-chem-fiz i mogę powiedzieć, że ten czas nie uważam za zmarnowany. Ta szkoła zapewni ci dobrą atmosferę, oczywiście to będzie zależeć również od ludzi, który przyjdą do szkoły, ale zawsze czułam się tam jak w domu. Jeśli chodzi ci o sprzęt, to po co ci on? Czy będziesz robiła jakieś doświadczenia - owszem ale z fizyki, chemii. Do tego sprzęt jest całkiem, całkiem, starszy bo starszy, ale kto powiedział, że gorszy. Osobiście jestem teraz na PW na fizyce technicznej i powiem ci jedno zaawansowany sprzęt jest potrzebny na studiach a nie w liceum gdzie masz robić podstawowe doświadczenia a w zasadzie oglądać bo robić doświadczenia nie będziesz w żadnej szkole. Sprzęt owszem mógłby być nowszy, ale na tym się spokojnie nauczysz. Wiadomo szkoła publiczna kasy nie ma, chyba że prywatna Jesli chodzi ci o nauczycieli to jak w każdej szkole zależy na kogo trafisz. Osobiście wspominam bardzo dobrze lekcje fizyki z prof. Ewą Grudzień (teraz studiując fizykę widzę ile zrobiła by jak najmniej rzeczywistość zakłamać na potrzeby programu i dobrze nauczyć) i lekcje biologii z prof Martą Cychner. Co do reszty przedmiotów ci nie powiem, humanistą nie jestem. Ale jeśli zależy ci na atmosferze i humanistycznej edukacji (ścisłej też, ale jeśli ma się dobrą motywację, bo fizykę i biologię mamy świetną, chemię dobrą, ale dużo pracy trzeba włożyć) to warto pomyśleć o czwórce. Pozdrawiam i życzę dobrego wyboru, byś była zadowolona:)



A

1. DYSCYPLINY
ogólne:
- pedagogika ogólna
- antropologia pedagogiczna
- filozofia wychow.
- dydaktyka ogólna
- polityka oświaty i wychow.

2. biologia, nauki historyczne, logika, cybernetyka, etyka, filozofia, teologia

3. działy pedagogiki:
I Pedagogika empiryczna lub praktyczna – obserwująca, zbierająca, badająca całość doświadczeń wychowawczych (rodziców, nauczycieli, wychowawców itd.), opracowująca doświadczenia dydaktyczne i metodyczne przy wszelkim nauczaniu i uczeniu się.
II Pedagogika opisowa lub eksperymentalna – uwzględniająca doświadczenia, badająca eksperymentalne prawa rządzące przebiegiem zjawisk biologicznych, psychologicznych lub kulturowych związanych z wychowaniem.
III Pedagogika normatywna – na podstawie filozofii człowieka (antropologii), aksjologii
i teorii kultury badająca naturę człowieka oraz wytwory jego kultury, a na tym tle ustalająca wartości, ideały, cele i normy, którymi powinno kierować się wychowanie.
IV Pedagogika teoretyczna, czyli ogólna – dział najważniejszy, obejmujący całość badanego przedmiotu: opierając się na materiale empirycznym, eksperymentalnym, normatywnym, dąży do stworzenia jednolitej teorii wszechstronnego rozwoju człowieka





- że akapitów nie stawia się tam, gdzie najładniej wyglądają


Sliczne!

Mnie w podstawówce nauczono samych przydatnych nudziarstw jak: plynne pisanie slów ze zlaczonymi literami, przypadki w jezyku polskim, liczenie z ulamkami i procentami, tabliczka mnozenia, nauki, których liznelam jedynie ociupine z domu, z ksiazek i z powierzchownych obserwacji lasu, czyli historia i biologia - a takze samonaped grzecznej uczennicy czyli wstawanie kiedy budzik zadzwonil, pakowanie sie i chodzenie do szkólki, odrabianie lekcji. Dla rozrywki, bicie kolegów.
Potem wyjechalam i strasznie sie rozleniwilam oraz niestety stracilam etyke dobrej prymuski - ale za to z palcem w nosie zaczelam sie uczyc rzeczy fajnych a praktycznych, czyli mówienie jako tako w 3 jezykach obcych, tró chemia, fizyka, robienie wyrabistych doswiadczen fiz-chem, lutowanie, oldschoolowe wywolywanie filmów, gotowanie i stolarstwo na pracotechnikach, robienie "gazetek" i pisanie wypracowan na kompie z Windoza 3.1, praca w grupie, dalsze bicie kolegów i gra w karty na przerwach. Potem poszlam do liceum i dalej, ale chyba nie ma sensu wyliczac wszystkiego, czego sie po drodze naumialam? A jeszcze wiecej zapomnialam

Tego pana od zniesienia edukacji trzeba wysmarowac w smole i pierzu za takie pomysly. Edukacja w Polsce lezy i kwiczy i trzeba ja naprawic i uleczyc, ale nie mozna usuwac, bo bedziemy miec kompletny regres i drugi Afganistan



w chwili obecnej tak, poza małymi wyjątkami.

Dodam, że w pierwszej kolejności wolontariuszy przyjmujemy na podstawie predyspozycji (studia: zootechnika, weterynaria, biologia; doświadczenie w pracy ze zwierzętami; możliwości czasowe; w przypadku gadów to kandydat musi wykazać jakąś wiedzę na ten temat) soboty pewnie dlatego się przyjęły, że wszyscy wol. to studenci.




Moment. Ja nadal czekam na uzasadnienie dwóch twoich hipotez, które leżą u podstaw twojej krytyki. Gdzie to uzasadnienie?
Model ontologiczny używany przez wuja jest sprzeczny z doświadczeniem i z prawami fizyki.
Czy chcesz powiedzieć, że znane nam prawa fizyki nie zaprzeczają możliwości poczęcia z ducha świętego? Czy znasz jakieś prawo i mógłyś je tutaj przytoczyć, które dopuszcza taką możliwość? Czy mam rozumieć, biologia zna przypadki, że bez fizycznego ojca pojawił się człowiek ?
Są świadome podjęte decyzje, które opierają się wyłącznie na twierdzeniach fizycznych.
Czy jak pada deszcz i decydujesz się wziąć parasol to rozpatrujesz matafizyczne przyczyny tego stanu rzeczy czy po prostu z doświadczenia wiesz, że parasol jest najlepszy na deszczową pogodę?
Metafizycznym elementem jest tu natomiast moja decyzja, że nie chcę zmoknąć.
Ot Wuju . A ja głupi zawsze myślałem, że nie chcemy zmoknąć dlatego, że będzie nam zimno co się objawi zwiększoną podatnością na infekcje, nieprzyjemnymi dreszczami i koniecznością suszenia ubrania. --> strata czasu. A ty mi twierdzisz że te pobudki są metafizyczne. No cóż. Ja to chyba jestem prosty człowiek i stosuję pobudki fizyczne i nigdy mi na myśl nie przychodzi zastanawiać się nad sensem metafizycznym niezmoknięcia. Cała ta sprawa jest czysto materialna na końcu którego to działania zawsze jest rozmnożenie się i jak najdłuższe przetrwanie.



Hey, jestem tutaj pierwszy raz i to niestety nie z zamiłowania ale z potrzeby. Studiuję biologię i miałam statystykę ale w ograniczinym stopniu. Ostatnio musiałam przeprowadzić doświadczenie badające wpływ różnych czynników na wzrost roślin (rzeżuchy). Miałam pięć prób po pięć szalek, a na każdej szlace po 8 nasionek. Czy w jednej próbie było 40 nasionek. Tabela w załączniku przedstawia masę części nadziemnych i masę korzenia. Pani DR kazała mi przeprowadzić test studenta albo dixona. Ale ja nie wiem jak!! Niby teorie mam ale nie wiem co potrzebuję do testu i który będzie lepszy... Nie wiem co to znaczy zależne pary czy niezzależne. Proszę a nawet BŁAGAM o pomoc. Bynajmniej gdzie mogę zanleźć przykłądy albo propozycję rozwiązania. Poza ty, nie mogę znaleźć tabelki dla testu Dixona gdzie bedzie podane Qgraniczne dla próby N=40....
P O M O C Y !



Nie mogę od Ciebie oczekiwać, że zrozumiesz. Pożegnałem się z nadzieją. Ale na początek będzie dobrze, jeśli będziesz potrafił odróżnić zrzędzenie od przydatnych rad (skoro już odwołujesz się do tego, że jestem starszy i mam to za sobą - przyjmij również to, że mam odrobinę większe doświadczenie).

No i dodam tylko, że błądzi ten, kto pisze, że łacina nie jest przydatna. Przydaje się już na samym początku studiów. Mam oczywiście na myśli studia, nazwijmy to, humanistyczne (od lewej do prawej plus filologie wszelkie, plus medyczno-biologiczne kierunki).

Ostros: jasne, że tak pisałem. I dalej jestem zdania, że dla osób, które nie wybierająpolitechniki lub studiów ekonomicznych wystarcza wiedza nabyta w podstawówce/gimnazjum. AS wyobraźnię matematyczną kształtuje się przez praktykę. Natomiast przeciętny uczeń liceum 75% rzeczy z matematyki, któe robi, robi po raz ostatni. Poza tym jeśli ktoś w klasie humanistycznej pisze, że nie jest mu potrzebna łacina, to albo popełnił kolosalny błąd albo nie wie zupełnie o czym mówi. To tak, jakby ktoś na profilu o nachyleniu, nazwijmy to, matematycznym mówił, że nie jest mu na przykład potrzebna zupełnie wiedza z zakresu geometrii. Łacina na poziomie średnio zaawansowanym jest niezbędna dla humanisty. Wiadomo - robi się o wiele więcej, niż może się kiedykolwiek przydać, ale idzie o to, żeby z tej wielkiej ilości wiedzy pozostał ten najbardziej istotny fragment.



Witam wszystkich Flyff'owiczów!

Mam na imię Adam, mam 16 lat i pochodzę z miejscowości, która położona jest w województwie podlaskim i za razem jest jego stolicą czyli z Białegostoku. Interesuję się komputerami, samochodami, biologią i piłką ręczną. Uczęszczam do 3 klasy gimnazjum i z nauką nie jest jeszcze tak źle. Po gimnazjum wybieram się do liceum z profilem biologiczno-chemiczny i mam nadzieję, że się dostanę. To tyle o mnie na wstępie.

O grze dowiedziałem się od kolegi na jednym z treningów piłki ręcznej. Mą przygodę z Flyff'em rozpocząłem 3-4 lata temu kiedy to nie było jeszcze żadnych kart, sun'ów, moon'ów tylko jakieś kostki... Moją pierwszą postacią był bardzo nieudany 27lvl Merc i na tym przerwałem swoją grę. Do Flyffa wróciłem dopiero niedawno podczas eventa "Happy New Years" z dwutygodniową przerwą w graniu. Obecnie gram Bow Jesterem na 74 poziomie z banalnym buildem: full DEX.

Nigdy nie byłem w żadnej gildii bo uważałem, że to bez sesnu dołączać do byle jakiej gildii tylko po to aby w niej być.

Uważam, że Stara Gwardia jest extra gildią i bardzo chciałbym do was dołączyć z kilku powodów. Pierwszym powodem jest to, że lepiej gra się z miłymi, uprzejmymi i uczciwymi rówieśnikami (czyt. Polakami ^^) niż samemu bo grając bez kumpli to gra jest nudna. Paru kolegów mam ale to są jacyś litwini, holendrzy i może tylko z 2 polaków... Jeszcze jednym powodem jest to, że u waszego boku zdobędę więcej doświadczenia w grze.

Mój nick w grze: Wozu (74 Bow Jester)

Pozdrawiam :D

"Skopiowałem ten tekst z końcowej części posta"



ty mówisz aby niechodzić a pewnie sam chodzisz albo chodziłe¶ tak?

Sadze, ze to byla ironia...

Co do samych szkol, edukacji, nauki to najwazniejsze jest, aby uczyc sie tego, co sie chce, a nie tego, co sie musi. Nasz system edukacyjny nie jest najlepszy, a nawet do okreslenia go mianem 'dobrego' nieco mu brakuje. Nauczyciele nie sa zazwyczaj madrymi, inteligentnymi osobami, tylko ludzmi, ktorzy posiedli wiedze [czesto 'wkuta'] na poziomie tzw. minimum programowego. Uczen, ktory chce uczciwie miec ze wszystkich przedmiotow piatki, musi poswiecic cale swoje zycie szkole, a chyba nie o to chodzi....

Na szczescie na studiach juz bywa calkowicie roznie . Ja mam zaszczyt byc na takich, gdzie nie trzeba posiadac duzej wiedzy encyklopedycznej, za to trzeba czesto glowkowac, a i pole do roznych ciemnych kombinacji [sciagi itd.] jest bardzo male. Z kolei studiowania biologii nikomu nie polecam .

Z doswiadczenia wiem, ze najlepsza jest wiedza, ktora sie przyswoi samemu poza jakakolwiek szkola. Domyslam sie jednak, ze nie kazdy ma zaparcie, by byc samoukiem, ale przeciez nie wiedzac nic poza 'minimum programowe' zbyt daleko sie w zyciu nie zajdzie




Chemia jest nawet, nawet. W każdym bądź razie dzisiaj powtarzałam i buńczucznie stwierdziłam, że w sumie dam sobie spokojnie radę. Nigdy nie mogę zapamiętać doświadczeń czy tego typu pierdół, ale tak- spokojnie. Inna rzecz ma się z fizyką...Tego nigdy pewnie nie zrozumiem do końca, a przecież się staram.
A ja nie lubię chemii i nie lubię matematyki. I nie wiem, co robię w swojej klasie, w której mam te dwa przedmioty jako wiodące. I w sumie lubię tylko biologię z przedmiotów rozszerzonych, bo jest ciekawa i lubię poznawać 'jak to jest zrobione'.
I nie wiem, co kurna mam robić w przyszłości i zdawać na maturze. Wiem tylko, że ani z chemii, ani z matmy matury pisać nie chcę. -.-
Szkoło filmowo witaj. Zawsze to jakieś powielanie tradycji. xP



Sprawy nie znam, ale w myśl przepisów obowiązujących - żeby uzyskać pozwolenie wodnoprawne na jakiekolwiek zagospodarowanie wody płynącej - należy zapewnić w przepływie potoku tzw. minimum biologiczne przepływu.
Jest szereg wzorów pozwalających obliczenie tego minimum - głównie w zależności od charakteru cieku, no i oczywiście od średniej objętości przepływu poniżej ujęcia. Srednia powinna być obliczona z minimum rocznych obserwacji (rok hydrologiczny).
Zanim zacznie się rzucać bardzo poważne zarzuty - trzeba to sprawdzić. Czy takie obliczenia były wykonane. A jeśli inwestor uzyskał pozwolenie wodnoprawne - raczej były...

"atrakcja turystyczna" akurat w tym sporze nie jest - niestety jeszcze - żadnym argumentem. Z tego co napisano w artykule - raczej nie ma sytuacji "zakłócenia ekosystemu". Z przedstawionej informacji wynika, że zostawione zostanie 1/3 objętości przepływu.
Nie wiem jakie są średnie przepływy na tym potoku (średnie z wielolecia) ale z własnego doświadczenia wiem, że 1/3 to z reguły spory zapas dla utrzymania minimum biologicznego - poniżej ujęcia.
Sądząc po zdjęciu - przepływ jest rzędu 100-200 l/s. Jeśli to zdjęcie jest z okresu jesiennego (niżówki) - to można przypuszczać, że po uruchomieniu ujęcia nadal będzie "widoczny wodospad" zwłaszcza w okresie wiosenno letnim...
Niestety - żadne "konsultacje społeczne" nie są konieczne - jeśli zapewnia się minimum biologiczne. Jeśli natomiast poniżej znajduje się jakieś - wcześniej powstałe - ujęcie, planowane minimum MUSI uwzględnić wcześniej zatwierdzone wartości...

pozdrawiam
gb