własny szablonTnE ChWiLe ŁaPiE kAżDa NoTkA

Masz rację, ale za Starachowicami może przemawiać dobra lokalizacja i tylko dlatego ktoś się zdecyduje kupić pałacyk w Starachowicach, bo będzie miał blisko do "siedziby firmy w Warszawie i filii w Krakowie". Jakby władze miasta nie próbowały sprzedać pałacyku, to byście znowu pisali, że takie marnotrawstwo, bo nic z tym nie robią. A jak się nie uda sprzedać, to może zrobią noclegownię dla bezdomnych lub dom samotnej matki i też będzie dobrze.



On Tue, 17 Nov 2009 01:17:41 +0100, Jerz
<jerzybrzuch_malpa@gmail_kropka_._usun_smieci_.com> wrote:
[color=blue]
>Czy jest w Krakowie jakaś instytucja, która jest w takiej potrzebie?
>Może jakiś dom samotnej matki, albo inne miejsce gdzie niemowlakom może
>brakować takich rzeczy?[/color]

Moze tu ?
[url]http://www.domdziecka.net/pl_,jak_nam_pomoc.php[/url]
Co prawda nie ma tam nic o ubraniach, ale mozna zapytac.
pozdr
newrom
--
DT 125 - czy aby nie za mocny ? :-)
JUPPI! Admini tego foróma som wielcy!
[url]http://demotivation.ru/yjmid8jxapprpic.html[/url]



Jerz pisze:
[color=blue]
> Czy jest w Krakowie jakaś instytucja, która jest w takiej potrzebie?
> Może jakiś dom samotnej matki, albo inne miejsce gdzie niemowlakom może
> brakować takich rzeczy?[/color]

Zwykle oddawałam ciuchy, które były jeszcze dobre, ale z jakiś powodów
już ich nie chciałam, do klasztoru kapucynów przy Loretańskiej,
organizują tam pomoc ubogim i przekazują im te rzeczy. Zawsze też można
ciuszki sprzedać na Allegro, jeśli fajne, znajdą nabywcę.
--
Basia



Jerz pisze:[color=blue]
> Witam,
>
> mam do oddania sporo ciuszków dla noworodka/niemowlaka. Są to raczej
> starsze ubranka, ale są wyprane i w całości. Jak wiadomo taki bobas ma
> szansę ubrać je kilka, maks. kilkanaście razy.
>
> Najchętniej oddałbym je komuś, dla kogo będzie to na prawdę pomocne.
> Wiem, że są pojemniki z napisami PCK, ale o ile dobrze mi wiadomo, to
> większość wrzucanych tam rzeczy trafia do handlu (słyszałem, że to ma
> się zmienić, ale nie mam potwierdzonych informacji).
>
> Czy jest w Krakowie jakaś instytucja, która jest w takiej potrzebie?
> Może jakiś dom samotnej matki, albo inne miejsce gdzie niemowlakom może
> brakować takich rzeczy?
>[/color]


Ja oddaje znajomym, a jak akurat im rozmiary nie pasują to wrzucam
informacje na jakieś serwisy ogłoszeniowe, że oddam potrzebującej mamie.
Zawsze się ktoś znajdzie. Jest też dużo ogłoszeń typu "jestem w trudnej
sytuacji materialnej, proszę o ubranka dla dziecka".
Osobiście bardziej przekonuje mnie takie przekazanie ubranek niż
kontenery PCK.

PA




Wszystko sie zmienia, ale wszystko pozostaje niezmienne........miedzy innymi to, ze od wychowania to sa rodzice i rodzina.
8) 8) 8) 8) 8)
No to po cholere ksiadz sie wtraca? Akurat do księdza - to tu pretensji mieć nie można. Robi dokładnie to, co ksiądz zrobić powinien, skoro już znalazł się w obliczu tego tematu (jakkolwiek wyglądają prawdziwe szczegóły tej historyjki).

Rzecz w tym, że nie powinien zostać poinformowany o całym zdarzeniu. Tylko małolata (lub jej matka) miały prawo go zapraszać i prosić o radę. Dawno temu jak jeszcze chodzilam do kosciola, na tzw. dziewietnastce w kosciele dominikanow w Krakowie ksiadz powiedzial, ze tym, co rozdaja antyaborcyjne ulotki ma tylko tyle do powiedzenia: przejdzie sie do domu samotnej matki.




  Cytat:
Napisał/a Agulina1 Ja byłam w DSM w Karwowie (niedaleko Kołbaskowa), ale musze przyznać że wizja DSM którą mi pani przedstawiła jest zupełnym przeciwieństwem tego co widziałam w Karwowie. Tam standardowo śniadanie, obiad i kolacja ale w miedzyczasie jak któraś była głodna to zawsze były płatki z mlekiem, albo kanapki itp. Pozatym dzieciom niczego nie brakowało. Środki czystości, ubranka, zabawki... wszystko dostawałyśmy bez problemu. Wiadomo nie było jak w domu ale dało sie wytrzymać. A tym czasem niech pani próbuje do skutku z tymi pazerami z MOPSu. Jeśli mogłabym jeszcze jakoś pomóc to proszę pytać. Pozdrawiam no ja kiedys mieszkalam w regulicach to jest pod alwernia no niestety w fatalnych warunkach i zglosilam sie opomoc socjalna i co przyszla opieka na wywiad z gminy i powiedziala mi ze dziecko nadaje sie do odbioru mi.potem drugi raz prubowalam i znowu ta sma socjalna i ta sama spiewka wkurzylam sie napisalam pismo do krakowa do glownego i w tedy dostalam inna socjalna ale coz wegiel i pieniadze byly na tatusia bo ja tam mialam razem z dziecmi tylko tymczasowy maeldunek.a tu w katowicach dostaje tylko rodzinne i z funduszu alimenty.to naptawde bardzo ladny dom samotnej matki maja w krakowie niz tu w katowicach.jestem czesto w krakowie bo jezdze do komornika na al.pokoju.bo tam znajduje sie moj komornik.



nie pogniewaja sie?
  Jak myslicie Dziewczyny?wyslalam wreszcie paczke dla Domu samotnej matki w Krakowie,z rzeczami dla maluchow i oprocz nowych ubranek i akcesoriow wlozylam tez troche rzeczy po mojej Marysce i Pawelku(juz skubaniec powyrastal z masy rzeczy!) i tu mam zgryz-jak ja pakowalam,to wydawalo mi sie,ze dobrze robie,bo rzeczy sa porzadne i niezniszczone(jesli nie liczyc paru bladych plamek od soczku tu i tam,ale bez przesady)...ale teraz naszly mnie watpliwosci i gryza! moze oni poczuja sie urazeni,ze uzywane,moze lepiej bylo dac mniej,ale same nowe?sama juz nie wiem...najchetniej jakby sie dalo,to cofnelabym te paczke i przepakowala...ale z drugiej strony,to moje dzieci tez nosza uzywane rzeczy...stale ktos cos przynosi,a i ja sama czasem kupuje w tutejszych grzebciuchach,bo sa tam nieraz sliczne i oryginalne ubranka...no nie wiem,wypowiedzcie sie,bo zamierzam wyslac tam jeszcze niejedna paczke i wolalabym uniknac takich dylematow w przyszlosci.pozdrawiam

KINGA+Daniel+Marysia+Pawelek



Dot.: Oddam w dobre ręce!
  Przejrzałam tą szlachetną paczkę, to są inne zasady, głównie chodzi o środki czystości i pomoc dla dzieci.
Najbliżej chyba mam do domu samotnej matki w Matemblewie ale ktoś mi podpowiedział że tam nie chcą ubrań... Też wolą środki czystości, sprzęty domowego użytku.
Dom dziecka i żółte pojemniki na odzież odpada, wiem jak to się odbywa z drugiej strony.
Najwygodniej byłoby mi jechać i dać to konkretnej osobie, nie organizacji. Ale jak nikogo takiego nie znajdę to nie wyrzucę przecież ubrań tylko najmądrzej będzie je oddać do MOPS'u...

A podany powyżej link to niestety Kraków :(



Właśnie przeczytałam i sie dzielę. Co o tym myslicie?


http://miasta.gazeta.pl/k...98,3217002.html

Krakowska kuria i Caritas chcą pomóc matkom, które nie są w stanie wychować dzieci. W domu sióstr nazaretanek przy ul. Przybyszewskiego 39 zamontowano otwierane od zewnątrz okno. W środku, w ogrzewanym pomieszczeniu z kołyską, można zostawić niemowlę.

"Okno życia" - tak nazwano inicjatywę Kościoła krakowskiego - będzie uruchomione w niedzielę. Wtedy poświęci je kard. Stanisław Dziwisz. - Ta nazwa to odniesienie do okna papieskiego przy Franciszkańskiej. Chcemy w ten sposób złożyć hołd Janowi Pawłowi II, który zawsze bronił życia dzieci i troszczył się o los matek. Wizyty Ojca Świętego gromadziły tłumy pod oknem w kurii. Tak też było rok temu, gdy odchodził. "Okno życia" dedykujemy właśnie Papieżowi - mówi ks. Bogdan Kordula. Dyrektor krakowskiego Caritasu przypomina też, że to właśnie dzięki kard. Wojtyle w 1978 r. w Krakowie powstał dom samotnej matki prowadzony przez nazaretanki.

Okno przy ul. Przybyszewskiego ma klamkę od zewnątrz. W niewielkim ogrzewanym i wentylowanym pomieszczeniu umieszczono kołyskę. Każde otwarcie okna uruchomi alarm u sióstr. Jak zapewnia ks. Kordula, teren nie jest monitorowany, a cicha i spokojna ulica umożliwia dyskretne pozostawienie dziecka. - W szpitalach też są takie miejsca. Jednak szpital to mnóstwo ludzi, portiernia, kamery. Zdesperowaną matkę może to przestraszyć. U nas można to zrobić bez strachu, że ktoś zobaczy - twierdzi.

Co się stanie z dzieckiem pozostawionym w oknie? - Gdy usłyszymy alarm, schodzimy do okna. Jeśli znajdziemy tam dziecko, wzywamy pogotowie. Lekarz musi zbadać maleństwo. Informacja trafia też na policję. Dziecko jedzie do szpitala, a potem pogotowia opiekuńczego - wyjaśnia nazaretanka s. Honorata.

- Pierwsze próby otwierania okna już były. Nie chodziło jednak o matki, ale o złodziei. Klamkę z zawiasem odkręcono od razu. Musieliśmy zamontować taką, której już nie da się ukraść - żali się ks. Kordula.

W Krakowie co roku kilkadziesiąt matek decyduje się na pozostawienie dziecka w szpitalu Na szczęście, porzuceń na śmietnikach od stycznia 2005 r. nie odnotowano.

- Statystyki nie są może w naszym regionie alarmujące, ale jeśli dzięki takiej inicjatywie uda się uratować od śmierci choć jedno dziecko, uznamy, że było warto. Prosimy matki, które nie są w stanie wychować dzieci, by nie porzucały niemowląt na śmietniku i nie zabijały. Apelujemy, by zostawiły je tutaj, a my zajmiemy się resztą - wyjaśnia szef Caritasu.

Niestety, porzucenie dziecka bez zrzeczenia się praw rodzicielskich oznacza wydłużenie procedury adopcyjnej, bo sąd będzie musiał wszcząć poszukiwania rodziców. - Mamy tego świadomość. Pamiętajmy jednak, że na szali mamy życie dziecka. Lepiej żeby przeżyło nawet z perspektywą późniejszego znalezienia rodziny adopcyjnej, niż umarło - mówi ks. Kordula.